Jestem heretykiem!

2016-07-19 13:13:23, komentarzy: 0

Jestem heretykiem!
Przyznaję się, nie jestem największym fanem kościoła. Powiem więcej, jestem przeciwnikiem religii wszelakich. Przeciwnikiem religii, ale nie wiary. A wierz sobie w cokolwiek chcesz: w Dartha Vadera, Latającego Potwora Spaghetti, Boga, Szatana albo w to, że trafisz "szóstkę" w najbliższy wtorek. To tylko i wyłącznie twoja sprawa i nikt nie ma prawa mówić Ci, że on wierzy lepiej, albo w coś lepszego, niż ty. Ale nie o to chodzi tym razem...
Jestem heretykiem. W kościele znajdziesz mnie od wielkiego dzwonu: śluby, pogrzeby, komunie, chrzciny. Nie przepadam za tym cyrkiem. Za dużo się naczytałem książek o wyczynach chrześcijan, za dużo pedo-afer wyszło poza mury plebanii, żeby łykać te pierdy w occie o miłosierdziu i o dzieleniu się z ubogimi. Nie musisz oddawać całej wypłaty, aby być dobrym człowiekiem.
Jestem heretykiem, ale przez to chyba człowiekiem patrzącym na świat pod innym kątem. Kiedyś takich jak ja kościół mordował, palił na stosach, nie za bardzo lubił. Jak dzisiaj widzę, że jesteśmy tacy zajebiści, bo wierzymy w krzyż, a nie w Allaha, że jesteśmy ostoją Europy w czasach, gdzie islam wlewa się do niej drzwiami i oknami, to aż mnie telepie... Jak dla mnie to są kolejne barwy, za które będziemy mogli się z kimś napierdalać. Nazywaj sobie jak chcesz moje podejście, ale raczej omijam mędrkowanie na temat kryzysu imigracyjnego, bo nie widzę sensownego rozwiązania dla tej sytuacji. Uważam, że skończy się to jednym wielkim ludobójstwem, kolejnym holokaustem, rzezią. Albo my, albo oni...
Zaś zbaczam z tematu. A więc heretyk trafił do kościoła. Msza święta, gościu od Ewangelii czytał ją z manierą króla Juliana, prawie mnie porwało na strzępy ze śmiechu. Mniejsza z tym, ceremonia, jak ceremonia. Na koniec czytanie tych wszystkich ogłoszeń, listów i innych spraw wiernych. I nagle jeb! Poruszona sprawa aborcji, że obrona życia od poczęcia, nie ważne, czy z miłości, czy z przypadku, czy z gwałtu. Mieszanie się w politykę, modlitwa ma zastąpić naukę, średniowiecze. I ksiądz nawołujący do ludzi, że to, co mówi instytucja kościoła (piszę po raz kolejny z premedytacją z małej litery) ma naprawdę sens. Ludzie, możecie się nie zgadzać, ale to ma głęboki ukryty boski plan i tak musi być! I stoi taki heretyk w tej świątyni i nagle w głowie pojawia mu się gwałcona kobieta. Następstwo gwałtu: ciąża. Nie będziemy z tego robili naprawdę czarnego scenariusza przecież, więc gwałcicielem wcale nie będzie jakiś ksiądz, a ofiarą nieletnia dziewczynka, bo przecież jeszcze nie kobieta. Wyobrażam sobie tą nienawiść, jaka rośnie w matce wraz z płodem. Wyobrażam sobie, jak bardzo ta nienawiść jest wielka w momencie, kiedy to dziecko przychodzi na świat. Raczej wątpię, że takie dziecko zostanie pokochane naprawdę. Podobno jak dzieci dorastają bez miłości, to albo umierają, albo czeka ich choroba sieroca. Podobno, nie znam się do końca na tym, tak mi ktoś kiedyś powiedział. Dziecko dorasta, trochę jest podobne do mamy. A trochę do oprawcy, który zgwałcił pewnego dnia tą dziewczynę. Ona z dnia na dzień patrzy na dziecko, które coraz bardziej przypomina gwałciciela...
Srogo, nie? I nagle sobie uświadamiam, że stoję w kościele i wyobrażam sobie piekło. Kurwa mać, co jest grane? Wstać i wyjść? Podejść do kapłana i napluć mu w twarz? Pozostaje niesmak i oburzenie...
Nienawidzę kościoła!
Nienawidzę religii!!
Jestem heretykiem!!!

Kategorie wpisu: publicystyka
Tagi wpisu: kler, kościół, polityka, wiara
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Kreator stron www - przetestuj!